Pozew frankowy po rozwodzie
Pozew frankowy po rozwodzie to dziś jeden z najgorętszych tematów, który z równą intensywnością jak sama abuzywność klauzul indeksacyjnych przewija się w kancelariach specjalizujących się w sporach z bankami. Kredyt hipoteczny zaciągnięty we frankach szwajcarskich wiązał małżonków na dłużej niż przysięga małżeńska – i to dosłownie, bo rozwód nie zrywa ani solidarnej odpowiedzialności wobec banku, ani nie rozwiązuje automatycznie zawartej umowy kredytowej.
- Wstęp
- Najnowsze uchwały Sądu Najwyższego – koniec problemu współuczestnictwa koniecznego
- Solidarność długu a możliwość samodzielnego pozwu
- Strategia procesowa – wspólnie czy osobno?
- Rozliczenia finansowe po wygranej – kto i ile odzyska?
- Ugoda z bankiem – atrakcyjna tylko na pierwszy rzut oka
- Praktyczna droga do skutecznego pozwu
- Podsumowanie – rozwód nie blokuje drogi do życia bez kredytu
Wstęp
Pozew frankowy po rozwodzie to dziś jeden z najgorętszych tematów, który z równą intensywnością jak sama abuzywność klauzul indeksacyjnych przewija się w kancelariach specjalizujących się w sporach z bankami. Kredyt hipoteczny zaciągnięty we frankach szwajcarskich wiązał małżonków na dłużej niż przysięga małżeńska – i to dosłownie, bo rozwód nie zrywa ani solidarnej odpowiedzialności wobec banku, ani nie rozwiązuje automatycznie zawartej umowy kredytowej. W praktyce bank wciąż może domagać się spłaty całego kapitału od każdego z byłych partnerów z osobna, a każdy z nich ma prawo domagać się od banku zwrotu nienależnych świadczeń, broniąc swych praw jako konsument. W sytuacji, w której eks-małżonkowie nie utrzymują kontaktu lub jeden z nich wyemigrował, pozew frankowy po rozwodzie staje się koniecznością, a jednocześnie wyzwaniem: jak złożyć go tak, aby nie narazić się na zarzut braku legitymacji procesowej i rzeczywiście skorzystać z dobrodziejstw stwierdzenia nieważności umowy?
Masz pytania prawne? Napisz do nas.
Specjalizujemy się w kompleksowej obsłudze prawnej przedsiębiorstw i osób prywatnych, przejmując na siebie cały ciężar prowadzenia spraw.
Najnowsze uchwały Sądu Najwyższego – koniec problemu współuczestnictwa koniecznego
Przez lata w orzecznictwie funkcjonowały dwa konkurencyjne poglądy na temat udziału współkredytobiorców w procesie o stwierdzenie nieważności umowy frankowej. Część sądów przyjmowała, że brak jednego z kredytobiorców oznacza brak tak zwanego współuczestnictwa koniecznego i stanowi bezwzględną przeszkodę procesową, skutkującą oddaleniem powództwa lub przynajmniej wezwaniem nieobecnego współdłużnika do udziału w postępowaniu. Ta linia orzecznicza, skutecznie podsycana przez argumentację banków, w październiku 2023 r. została jednak ostatecznie przełamana.
W uchwale z 19 października 2023 r. (III CZP 12/23) oraz w niemal bliźniaczej uchwale z 26 października 2023 r. (III CZP 156/22) Sąd Najwyższy jednoznacznie stwierdził, że w powództwie o ustalenie nieważności umowy kredytu „nie zachodzi po stronie powodowej współuczestnictwo konieczne wszystkich kredytobiorców”. Innymi słowy: jeżeli po rozwodzie tylko jeden z dawnych małżonków decyduje się na proces, jego legitymacja czynna jest pełna, a bierność drugiego nie blokuje drogi do wydania wyroku. Uchwały SN zakończyły zatem wieloletni spór i sprawiły, że rozwód przestał paraliżować ścieżkę sądową.
Przeczytaj również: Banki pozywają frankowiczów – czy jest się czego obawiać?
Solidarność długu a możliwość samodzielnego pozwu
Odrębną kwestią pozostaje solidarność dłużników wobec banku. Rozwód, choć definitywnie wygasza wspólność majątkową małżeńską, nie uchyla solidarnej odpowiedzialności prawnej wynikającej z art. 366 § 1 k.c. Oznacza to, że do chwili prawomocnego stwierdzenia nieważności umowy lub zawarcia skutecznej ugody każdy z byłych małżonków odpowiada za całość długu. Solidarność ma jednak dwa oblicza: ułatwia bankowi egzekucję świadczenia, ale jednocześnie nie pozbawia żadnego z dłużników prawa do skorzystania z ochrony konsumenckiej. Uchwały SN wyjaśniają, że roszczenie o stwierdzenie nieważności umowy oraz o zwrot nienależnych świadczeń nie jest tożsame z odpowiedzialnością dłużniczą i może być realizowane indywidualnie.
Wyrok zapadnie zgodnie z teorią dwóch kondykcji: bank oddaje kredytobiorcy to, co od niego otrzymał, a kredytobiorca – zwraca bankowi kapitał w takim zakresie, w jakim sam go uzyskał. Jeżeli zatem po rozwodzie tylko jedna strona spłacała raty, to ona jest jedynym beneficjentem zwrotu. Za okres wspólności małżeńskiej przyjmuje się równe udziały w ciężarze długu, chyba że strony wykażą odmienny rozkład finansowania lub wcześniejsze ustalenie nierównych udziałów w majątku wspólnym. Od dnia rozwodu rozpoczyna się już rozdzielność, a każda rata finansowana z kieszeni konkretnej osoby powiększa wyłącznie jej przyszłe roszczenie.
Przeczytaj również: Na czym polega odfrankowienie kredytu?
Strategia procesowa – wspólnie czy osobno?
Choć po uchwałach Sądu Najwyższego z października 2023 r. samodzielny pozew może być w pełni skuteczny, nadal warto – jeżeli relacje pozwalają – rozważyć wspólne wystąpienie z powództwem. Jeden proces oznacza jeden komplet dowodów, jedną opłatę sądową i jeden wyrok, który raz na zawsze zamyka sprawę. Jeżeli jednak porozumienie jest niemożliwe, nie ma już powodu rezygnować z drogi sądowej. Wystarczy, że aktywny kredytobiorca skompletuje dokumenty, dokładnie wyliczy swoje wpłaty i w wezwaniu do zapłaty, a później w pozwie, jasno wskaże, iż żąda zwrotu świadczeń wyłącznie w wysokości, w jakiej je sam spełnił. Sąd – powołując się na uchwały SN – nie może żądać „wciągnięcia” do sprawy w charakterze strony powodowej drugiego kredytobiorcy, a ewentualny zarzut banku o braku współuczestnictwa koniecznego po stronie powodowej powinien zostać pominięty.
Rozliczenia finansowe po wygranej – kto i ile odzyska?
Stwierdzenie nieważności umowy powoduje, że strony muszą zwrócić sobie wszystko, co wzajemnie świadczyły. Jeśli więc w okresie małżeństwa raty były płacone wspólnie, zwrot z tego okresu dzieli się co do zasady po połowie, o ile małżonkowie nie udowodnią przyczyn uzasadniających inny podział. Po rozwodzie każda wpłata jest świadczeniem osobistym i całość tej kwoty przypada osobie, która ją poniosła. Do odzyskanej sumy dolicza się odsetki ustawowe za opóźnienie liczone od dnia doręczenia bankowi wezwania do zapłaty, co dodatkowo potwierdza orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE – po wyroku z 18 listopada 2024 r. (C-140/22) nie ma wątpliwości, że konsumentowi należą się odsetki już od wezwania do zapłaty skierowanego do banku przed wniesieniem pozwu, a nie dopiero od daty wyroku.
Ugoda z bankiem – atrakcyjna tylko na pierwszy rzut oka
Banki, zachęcone rekomendacjami KNF, coraz częściej składają frankowiczom oferty ugodowe. Po rozwodzie problem polega na tym, że aby ugoda była ważna, muszą podpisać ją wszyscy współkredytobiorcy. Jeżeli jedna ze stron odmawia, bank co do zasady nie zawrze porozumienia. Nawet gdy zgoda na zawarcie ugody z bankiem jest obopólna, warto policzyć, ile naprawdę zyskujemy. Ugody zwykle przewalutowują kredyt na złote po kursie zbliżonym do bieżącego średniego kursu NBP, doliczają marżę i pozostawiają dotychczasową stopę procentową (WIBOR lub aktualnie WIRON). Raty spadają, a saldo zadłużenia znacznie maleje. Tymczasem wyrok unieważniający umowę eliminuje całość długu, zwraca wszystkie wpłaty i – zgodnie z orzecznictwem TSUE z 15 czerwca 2023 r. (C-520/21) – nie pozwala bankowi żądać wynagrodzenia za korzystanie z kapitału.
Praktyczna droga do skutecznego pozwu
Przed złożeniem pozwu trzeba skompletować oryginał umowy, wszystkie aneksy, harmonogramy spłat, historię spłat kredytu, prawomocny wyrok rozwodowy, a jeśli istnieje, również akt notarialny podziału majątku. Warto obliczyć kwoty wpłacone osobiście, oddzielając okres sprzed i po rozwodzie, a w wezwaniu do zapłaty wskazać dokładną sumę roszczenia i podstawę prawną nieważności umowy (art. 58 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 385¹ k.c.). Od daty doręczenia bankowi przedsądowego wezwania do zapłaty, zaczną biec odsetki ustawowe za opóźnienie, które dziś sięgają ponad dziesięciu procent rocznie, znacząco powiększając finalną kwotę do zwrotu.
Jeśli bank nie spełni żądania w wyznaczonym w wezwaniu terminie, składa się pozew. W petitum pozwu wskazuje się żądanie ustalenia nieważności oraz zasądzenia zwrotu zapłaconych do banku rat. W uzasadnieniu pozwu skierowanego tylko przez jednego z byłych małżonków, warto odwołać się do uchwał III CZP 12/23 i III CZP 156/22, podkreślając, że współuczestnictwo konieczne obojga kredytobiorców nie zachodzi i że brak aktywności drugiego kredytobiorcy nie stanowi bariery procesowej.
Podsumowanie – rozwód nie blokuje drogi do życia bez kredytu
Po uchwałach z października 2023 r. pozew frankowy po rozwodzie przestał być polem minowym. Każdy z byłych małżonków może wnieść sprawę samodzielnie, otrzymać pełne rozliczenie własnych świadczeń i cieszyć się wyrokiem stwierdzającym nieważność umowy – nawet jeśli drugi kredytobiorca mieszka w innym kraju i nie chce mieć ze sprawą nic wspólnego. Trzeba jedynie precyzyjnie policzyć wpłaty, zadbać o prawidłową dokumentację i wezwać bank do zapłaty, by odsetki za opóźnienie należne od Banku, zaczęły naliczać się jak najwcześniej. Ugoda pozostaje drogą szybszą, lecz w większości przypadków znacznie mniej opłacalną, bo nie eliminuje całego zadłużenia i nie daje pełnego zwrotu nadpłat.
Jeśli po rozwodzie wciąż łączy Cię z byłym małżonkiem kredyt we frankach, nie obawiaj się, że brak porozumienia z nim zablokuje ochronę sądową. Najnowsze orzecznictwo stoi po stronie konsumenta frankowicza niezależnie od stanu cywilnego. Pozew frankowy po rozwodzie – wniesiony wspólnie lub indywidualnie – to dziś realny i zwykle skuteczny sposób na zrzucenie ciężaru toksycznej umowy i zamknięcie jednego z najbardziej stresujących rozdziałów życia. Zapraszamy do nawiązania kontaktu.
Powiązane artykuły